Jakub Miśkiewicz – nasz Rachmistrz

Joanna Tebień: Serdecznie gratuluję Ci sukcesów w matematyce, Kuba. Zostać Rachmistrzem w matematyce to nie lada wyczyn, zwłaszcza że ta dziedzina rzadko jest lubiana przez uczniów. Co sprawiło, że polubiłeś matematykę?


Jakub Miśkiewicz: Lubię liczyć. Gdy tata pokazywał mi, jak się liczy, polubiłem to i potem tylko rozwijałem swoje umiejętności.


JT: Często Cię widuję, jak trenujesz rozumowanie  rozwiązując sudoku. Co to dokładnie jest?


JM: To są skomplikowane układanki matematyczne. Polegają na tym, aby ułożone w dowolnej kolejności cyfry od 1 do 9 nie powtarzały się ani w pionie, ani w poziomie, ani w obrębie kratki o dziewięciu polach. Kształci to umiejętność logicznego myślenia i pamięć. Teraz tata kupił mi sudoku dla profesjonalistów.


JT: Pani Renata Szot, nauczycielka matematyki, chwali też Twoją sprawność rachunkową. Jak ją osiągnąłeś?


JM: Wykonując bardzo dużo ćwiczeń i zadań oraz poświęcając matematyce naprawdę dużo czasu. Często rozwiązuję zagadki matematyczne. Bardzo je lubię i mam ogromną satysfakcję, kiedy uda mi się rozwiązać jakąś wyjątkowo trudną.


JT: Porozmawiajmy teraz o samym konkursie matematycznym „Rachmistrz”. Kiedy przystąpiłeś do niego pierwszy raz?


JM: W piątej klasie. Zająłem wtedy III miejsce w gminie Wieliczka i III miejsce w powiecie wielickim.

W tym roku zostałem V-ce Rachmistrzem w Wieliczce, a w powiecie byłem szósty.


JT: Jakie zadania z „Rachmistrza” były najtrudniejsze?


JM: W tym roku nie były trudne. W zeszłym roku były to figury i równania.


JT: To z jakiego działu matematyki trzeba było rozwiązać zadania w tym roku?


JM: Były to zadania tekstowe, ułamki, średnia arytmetyczna i inne…


JT: Co czułeś, pokonując tylu rywali?


JM: Szczęście i zachwyt,  a także radość i zachętę do dalszej pracy.


JT: Co byś powiedział uczniom, którzy nie lubią matematyki i mają z nią problemy?


JM: Najlepiej siąść i porozwiązywać najpierw najprostsze zadania rachunkowe dla klas czwartych. Potem dobrze byłoby przejść do trudniejszych zadań, np. z ułamków. Trzeba po prostu trenować, bo „trening czyni mistrza”.


JT: Jak jest Twoja ulubiona dziedzina matematyki?


JM: Ułamki.


JT: Jaki masz na nie sposób?


JM: Najpierw trzeba ćwiczyć dodawanie i odejmowanie, a potem - trochę trudniejsze mnożenie. Dzielenie ułamków pokazała mi pani Szot. Najpierw mi się nie udawało i robiłem dużo błędów w dzieleniu, ale pomogła mi zachęta i ze strony pani Szot, i taty. I dziś już nie mam problemów z ułamkami.


JT: Czy takie umiejętności przydają się w codziennym życiu?


JM: O, tak, bardzo – na przykład w sklepie. Lepiej wiedzieć, ile się ma dostać reszty. Umiejąc dobrze matematykę i chcąc pomalować pokój, łatwiej się obliczy, ile trzeba farby i się nie przepłaci.


JT: A w życiu nastolatka?


JM: Matematyka w życiu nastolatka …Uśmiech (uśmiech) też jest potrzebna: przy drobnych zakupach, w transmisjach sportowych, na informatyce, czasem w historii – przy obliczaniu dat; jednym słowem – w szkole.


JT: Czy wiążesz z matematyką swoją przyszłość?


JM: Tak, Chciałbym być informatykiem, a być może nauczycielem matematyki.


JT: W takim razie – powodzenia!


JM: Dziękuję.

 

Tekst i foto: JT

Podstolice, czerwiec 2014

 

Galeria

Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie
Powiększ zdjęcie

Kalendarium

Wtorek, 2018-10-23

Imieniny: Edwarda, Marleny

Statystyki

  • Odwiedziło nas: 282851
  • Do końca roku: 69 dni
  • Do wakacji: 241 dni